5 Coś na rozweselenie - "Teoria spiskowa na rzecz męskości lidera"
- Trzeba coś z tym zrobić, Georg! Tak być dłużej nie może!
- Taaa? A niby co chcesz zrobić? Nie zauważyłeś, że to nie my tutaj rządzimy? Nie możemy mu nawet doradzić, bo nasza Gwiazdeczka się obrazi!
- To niech się obraża! Albo coś ze sobą zrobi albo przyczynię się do wyrzucenia go z kapeli… Lub rozszarpię mu tętnicę łyżeczką!
- Dlaczego akurat łyżeczką?
- Bo łyżeczki są tępe jak on!
- Co tak szepczecie?
- Aaaa! Tom!
- O ile dobrze pamiętam, to tylko ja się tak nazywam w tym otoczeniu. Więc czemu tak się drzesz, jakbym stał na drugim końcu boiska do piłki nożnej?
- Do nogi? Przecież ty nie grasz w nogę!
- No i co z tego, Georg? Wystarczy, że mam chęci.
- Tych chęci i tak nie wystarczy, by zwęzić twoje spodnie…
- Co tam mruczysz, Gustav?
- Nie, nic.. Po prostu stwierdziłem, że byłbyś bardzo utalentowanym graczem.
- A, to dobrze. Wracając do waszego spiskowania…
- My wcale nie spiskujemy!
- Właśnie, przesłyszało ci się!
- A co dokładnie miało mi się przesłyszeć?
- To, że chcemy coś zrobić z Billem…
- Georg!
- Ups…
- A co dokładnie chcecie zrobić naszemu jakże ukochanemu wokaliście?
- Nic! Georg jak zwykle ma halucynacje słuchowe…
- To chyba ja je powinienem mieć, bo to niby ja słyszałem o spisku, którego nie ma…
- A co za różnica kto jest głuchy?
- Taka, że…
- Dobra, nie wymądrzaj się, bo powiem, żeś sztywniak, Guciu. A do Georga twoje wykłady i tak nie dotrą...
- Ja przynajmniej nie sprzedałem mózgu na rzecz czego innego, Mopie…
- Czy ty nigdy nie przestaniesz mi wypominać tych 289 lasek?
- Nie.
- Szkoda.
- Też się cieszę…
- A tak z innej beczki… Czy nie sądzicie, że ostatnio mój braciszek się zbabia?
- Może jednak mu powiemy, co Gustav?
- No… Chyba tak.
- No to o co biega?
- A co ma biegać?
- Temat! O, zobacz Georg, tam biegnie! Łap go!
- Gdzie?!
- Już uciekł…
- Tragedia.
- Nie tak wielka jak Bill… Jeśli chodzi o niego, to przede wszystkim trzeba się pozbyć tych długich kudłów! Reszta jeszcze ujdzie, bo jakbyśmy chcieli i ją zmienić, to musielibyśmy szukać nowego wokalisty. No wiecie, zamienić na lepszy model.
- Racja, Gustav. To co robimy z tymi jego włosami?
- Obetnijmy Billa na łyso!
- Czy ty myślisz, że on się tak bez problemu da, Loczku?
- No nie… Dredziku.
- Alarm, alarm! Lady Star na horyzoncie!
- Co tu robicie?
- Omawiamy niespodziankę dla ciebie. Lepiej już idź!
- No dobra… Ale ładna ta niespodzianka?
- Nie pytaj, Bill. Zabójcza…
- Wyłysiejesz z radości…
- Oby nie! Moje piękne włosy!
- Nic im nie będzie. Lepiej idź do stylistki, bo zaczyna cię być widać spod tej tapety!
- Naprawdę? Stacy, gdzie jesteś? Ratunku!
- Bill, odłóż ten megafon i pofatyguj tyłek do swojej garderoby. Ona tam na pewno czeka.
- Dzięki, Tom. A co masz do mojego tyłka?
- Nic oprócz tego, że spodnie ci się obsunęły i wypadałoby je podciągnąć.
- O! Już, gotowe. Ale zaraz… Tak wyglądają jakoś, no wiecie, dziewczęco.
- Bo one są damskie, Bill. Próbowałem ci to uświadomić, zanim je kupiłeś, ale mi nie wyszło.
- Nie moja wina, Gustav, że ty zawsze paplasz jakieś głupoty pod nosem, a ja już z przyzwyczajenia cię nie słucham…
- Boooski?
- Tak, bracie?
- Zjeżdżaj.
- Ok.. I tak miałem już iść do windy.
- No nareszcie.
- Tom, cieszę się, że jesteś od niego starszy o te dziesięć minut…
- Jeszcze tego by mi brakowało, żeby on mógł mi rozkazywać z racji starszeństwa.
- No…
- To wracajmy do spiskowania.
- Zróbmy plan!
- Georg, ty to się jednak czasami przydajesz.
- No, a co? Myślałeś, że jestem bezużyteczny, ty garkotłuku?
- Nie, skąd. Tak tylko mi się powiedziało.
- Wiecie co, chłopaki?
- No nawijaj, Mopie.
- Może my go obetniemy, jak będzie spał?
- Dobra myśl. W końcu on śpi tak, że nawet alarm przeciwpożarowy go nie obudzi.
- Jestem genialny…
- Ale to był mój pomysł, Gustav.
- Tak, ale znając życie, to ja go będę musiał wykonywać!
- No, w sumie racja…
- A co będzie, jak zrobię protest?
- To nici z odbabienia, bo ja nie umiem strzyc, a nożyczki w rękach Georga oznaczają prawdopodobieństwo obcięcia którejś z kończyn.
- No i co z tego? Bill nie potrzebuje palców, można mu założyć mikrofon na ucho a’la Justin Timberlake…
- O nie! To mój brat! Nie róbcie z niego jeszcze większego pedała niż jest…
- A jest?
- Nie wiem, nie wnikam w jego życie prywatne.
- To ciachamy go dzisiaj w nocy?
- Ciacha? Gdzie?
- Georg, już wszystkie zeżarłeś!
- Ale ja nie miałem nic w ustach od… od dziesięciu minut!
- Bo dziesięć minut temu znikło ostatnie.
- Ale to nie ja je znikłem! To kosmici z włosów Toma!
- Tam nie ma kosmitów! Jak ostatnio myłem głowę, to ich szukałem i zaręczam, że nie było żadnych spotkań trzeciego stopnia z obcymi.
- A pierwszego?
- Podkreślę: żadnych!
- No dobra, już dobra. Zjadły je pałeczki Gustava!
- Moje pałeczki nie jedzą słodyczy! Są na diecie!
- Dobra, przestańcie się kłócić o ciastka, tłumoki! Jak zawołamy przemiłą obsługę, to przyniosą nam jeszcze całą kwintę.
- Tom, nie wiedziałem, że ty znasz takie trudne wyrażenia.
- Moja ostatnia dziewczyna była geniuszem matematycznym…
- To takie też na ciebie lecą?
- No…Obliczyła mi nawet prawdopodobieństwo tego, że wezmę z nią ślub. Co prawda wynosiło jeden do osiemnastu milionów, ale wcale jej to nie zrażało.
- Czy możemy w końcu przejść do rzeczy? Bo nie uśmiecha mi się dalsze rozmawianie o twoich byłych, Kaulitz!
- Nie stresuj się tak Guciu, bo ci zmarszczki na czole wyjdą. Tak jak mojemu bratu…
- Cicho! On się tylko starał wyglądać na smutno-tajemniczego! Nie czepiajcie się chłopaka za to, że aktorstwo mu nie idzie.
- A ty co go tak bronisz, Geosiu?
- Nie bronię! Ja tylko stwierdzam, że każdy ma swoje ciemne strony. I nie mów do mnie Geoś!
- Zaleciało mi tu Odległą Galaktyką…
- Bill już i tak ciemniejszy nie będzie… Nawet Ciemna Strona Mocy tego nie zmieni.
- Wyobrażacie sobie go w takim długim płaszczu, gdy robi „zium, zium” tym mieczem świetlnym? Bo ja nie…
- Przypaliłby se czuprynkę…
- To może zamiast się wysilać, napiszemy do Lukasa petycję o dostarczenie laserowego kija?
- Nie obrażaj tak świętej broni rycerzy Jedi, bo oni cię dopadną i utną głowę, tak że nawet nie poczujesz, Guciu!
- Och Tom! Zapomniałem, że ty wierzysz w te wszystkie bajki!
- Nie bajki, tylko legendy! A w legendach jest zawsze ziarnko prawdy!
- Tak, tak… Jasne… Legendy. To robimy tak: Jak nasza Zafarbowana Gwiazdeczka położy się spać…
- To będzie punkt dwudziesta. Bo regenerujący sen to podstawa.
- …to odczekamy godzinkę i wśliźniemy się do jego pokoju. Przekopiemy się przez całą stertę kartek na podłodze, aż dotrzemy do łóżka. Posadzimy go na śpiąco. Ty, Tom, złapiesz ogórki…
- Jakie znowu ogórki, Gustav?
- Te z oczu! Sam widziałem, jak codziennie je tam kładzie!
- To jest dobre na worki…
- A ty skąd wiesz, Georg?
- Moja babcia tak robi.
- Twoja babcia zmarła zanim się urodziłeś.
- Ta druga!
- Ta druga jest w psychiatryku na oddziale zamkniętym!
- Odwal się od mojej rodziny, Dredzie!
- …a Geoś zacznie śpiewać kołysankę.
- Może zacznijmy od czegoś łagodniejszego. Przecież nie chcemy, żeby Bill trafił do pokoju z babcią Loczka!
- Odwalcie się od mojej rodziny!
- Nie powtarzaj się, Gygol!
- …No to będzie liczył barany.
- Raz, dwa…
- Co ty robisz?
- No liczę!
- A czemu przy tym wskazujesz na nas?
- No bo miałem liczyć barany, no nie?
- Ech… No i on będzie liczył, a ja zacznę ciąć. Jak skończymy, to zwijamy się i lulu.
- Miałem dziewczynę, która nazywała się Lulu. Czy ty też ją znasz, Guciu?
- Nie bardzo… Ale jak już mówiłem, nie chcę poruszać tematu twoich byłych.
- Czyli jednak ją znasz?
- Tom, przymknij się! Nie znam żadnej Lulu. Chodziło mi o spanie. Wtedy pójdziemy spać!
- Ale ja nie mam z kim spać!
- To se kogoś znajdź, Mopie. Jesteś całkiem niezły w te klocki.
- Kto ma klocki?
- To taka metafora.
- Dla niego do języka ludzi inteligentnych trzeba zatrudnić tłumacza, Gustav. A tak na marginesie to, co to jest ta metafora?
- Nieważne…
- Wiecie, my tu gadu gadu, a czas płynie. Chyba już pora wprowadzić nasz plan w życie.
- Łap, łap to!
- Co?
- Ogórki!
- Dobra, już mam. (chrum, chrum) Ty, nawet smaczne. Ciekawe co to jest, to białe. Majonez?
- Nie, Tom. To krem pod oczy.
- Blee! Geosiu, może jednak zdradzisz nam, skąd ty to wszystko wiesz?
- Lepiej nie.
- Georg, licz!
- No dobra, Gustav. Jeden baran-mop do podłogi, drugi baran-garkotłuk, trzeci baran-wyjec, wazon, okno, doniczka, nadgryziony ogórek, kapcie z pomponikami, stanik…Zaraz, co on tu robi?
- Po bliższym przyjrzeniu się, mogę stwierdzić, że dostałem tym w łeb na koncercie. Ale co to robi u Billa, to nie wiem i nie chcę wnikać.
- Tom, trzymaj go! On się kołysze! Zaraz mu ucho utnę!
- To tnij. I tak mu na nie słoń nadepnął.
- No wiesz? On chyba jednak umie śpiewać, skoro producenci go dostrzegli!
- Taaak, a nasz Geoś jest baletnicą.
- Ja?
- Nie, królewna Fiona.
- Co wy od niej chcecie?
- W sumie nic. Tylko tak sobie przypomniałem o jej zgrabnych nogach…
- Tom, to było animowane. Nawet ja o tym wiem.
- No to co? Przecież nie odmówisz jej ładnych nóg, Georg.
- Dobra, skończyłem! Zmywamy się!
- Tom, połóż to na miejsce!
- Co?
- Te nadgryzione ogórki!
- Ale one…
- Nie szkodzi… On nie będzie wnikał, a nawet jeśli, to wmówimy mu, że lunatykuje.
- Ok, gotowe.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
- O, słyszycie? Już zauważył!
- No, zaraz tu wejdzie, te krzyki są coraz głośniejsze.
- Co wy mi zrobiliście?!
- Dlaczego zakładasz, że to my?
- Bo tylko Tom może pomylić krem z majonezem!
- A skąd wiesz? Może to była jakaś napalona na ciebie fanka!
- To było ją sobie wziąć, Dredzie! Jak ja teraz wyglądam?!
- Prawie jak Gustav… Tylko loczki zakręcić i na blond przefarbować!
- Patrzcie państwo. Wielki Bill Kaulitz stworzony na obraz i podobieństwo naszego perkusisty!
- Dobrze ci radzę, Geoś, przymknij japę!
- Bo co mi zrobisz?
- Wyrwę ci ze łba te wszystkie prostowane kudły!
- Ratunku! Jak sam stracił, to mnie też chce pozbawić!
- Dość! Bill, nie marudzisz i idziesz się ubierać! Gustav, ty lecisz do łazienki. Georg pójdzie zasłać swoje rozwalone łóżko, a ja…
- A ty jak zwykle siądziesz na fotelu-tronie, jako jedyny, który jest gotowy do wyjścia…
- No właśnie.
- Ale jak ja się z tego wytłumaczę fankom?
- Pamiętasz swoje polecenie, Billusiu? Miałeś nie marudzić…
- Ale…
- Koniec tych „ale”! Marsz do pokoju.
- Nie będziesz mi rozkazywał! To ja tu jestem liderem!
- Może i masz racje. Ale ja tu jestem ten starszy, mądrzejszy i przystojniejszy, wiec masz mnie słuchać!
- No dobra…
- Grzeczny Bill. Później dostaniesz lizaczka!
- Super!
- No ruszać tyłki! … Wreszcie spokój.
zajebiste dialogi, naprawde :D osoba,która to napisała jest poprostu genialna :DDD
Pozdrawiam all :*:*:*:*:*:*
Kamusiek xD
| brak www IP: 82.115.76.37
dzikuje za dodanie do ulubionych :D jak przeczytam twojego a raczej waszego bloga to z pewnoscia tez to zrobie. teraz staram sie wrocic to zycua blogowego po ogromnej przerwie :D
buziaki :*:*:*
CaRoL!nE :*
| http://only-dreams.blog4u.pl IP: zalogowany
hej:P coś dawno się nie odzywałaś:P ehh... zresztą ja też, no ale dobra:P kurczę świetne foty ;] ej a to opo < lol2 > bosiu omało z krzesła nie spadłam ze smiechu jak je czytałam < hahaha > świetne jest < lol2 > a wiesz, że mam nowy blog i nowe opo ;] hiehie :P jak będzie ci się chciało to looknij ;]
Ewa
| brak www IP: 83.29.199.244
Hejka!Bardzo fajny bloguś!Jest super naprawde,zapraszam serdecznie do siebie. pozdro pa:*
Kasia
| brak www IP: 212.122.214.170